Niemcy zachodnie
W zachodnich Niemczech jest tyle znakomitych tras rowerowych, że... zwykłemu śmiertelnikowi życia by nie starczyło aby je wszystkie przejechać. Praktycznie każdej - większej czy mniejszej rzece towarzyszy powiązany z jej imieniem "Radweg" - droga rowerowa albo system znakowanych ścieżek podążających jej biegiem. Poza tym mnóstwo szlaków przecina kraj wzdłuż i wszerz, prowadzi do romantycznych zakątków, okazałych zamków i pałaców, wsi i miasteczek często niewiele zmienionych od czasów średniowiecza.
Z tego ogromu atrakcji wybraliśmy najciekawsze czyli:
Jezioro Bodeńskie - Jego brzegi dzielą między siebie Niemicy (landy Szwabia i Bawaria), Austria i Szwajcaria. Niezwykłe pomieszanie alpejskich krajobrazów, zabytkowych miast z niemal śródziemnomorską, urlopową atmosferą. Oprócz wersji klasycznej jest też wersja leniwa - dla rodzin z dziećmi. Nad Jezioro Bodeńskie można też dojechać szlakiem z Monachium.
Zamki nad Renem - Pod taką nazwą oferujemy najciekawszy fragment szlaku nad wielką europejską rzeką, z Moguncji do Kolonii. Po drodze słynny przełom z dziesiątkami zamków na wyspach i wysokich brzegach, tudzież legendarna skała Lorelei.
Mozela - Kręta rzeka płynąca w głębokim kanionie. Na szlaku starożytny Trewir i najbardziej strome w Europie winnice, ojczyzna Rieslinga. Tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć!
Kombinację tras Mozela + Ren oferujemy też łącznie, w wersji 10-dniowej bądź 12-dniowej.
I jeszcze dwie świetnie przygotowane, spokojne i bezpieczne trasy wzdłuż dużych, żeglownych rzek: Menu (nad Menem także popularna wersja dla smakoszy wina) i bajkowej Wezery.
Z mnogości wzorowo urządzonych niemieckich szlaków rowerowych wybraliśmy jeszcze dwa, w formie pętli (tym samym wygodne dla osób dojeżdżających samochodem z własnymi rowerami)
Bawaria - szlak pięciu rzek - Prowadzi przez szereg ciekawych, historycznych miast m.in. Ratyzbonę i Norymbergę. Raj dla piwoszy - region ten jest znany z największego zagęszczenia... browarów.
Pętla w Szwarcwaldzie - Bardzo sprytnie zaplanowana trasa ze startem i metą we Freiburgu bryzgowijskim. Wjeżdżamy pociągiem do położonego w górach Hinterzarten, a potem przez kilka dni z górki i po płaskim, zahaczając m.in. o szwajcarską Bazyleę.