Do Kanady od niedawna możemy podróżować bez wizy. Nie brakuje też wygodnych połączeń lotniczych do Vancouver - miasta zimowych igrzysk olimpijskich. Warto z tej okazji skorzystać. To właśnie zachodnie, pacyficzne wybrzeże oferuje najwięcej przyrodniczych osobliwości. A wycieczka o w głąb lądu pozwala poznać na przestrzeni 1000 kilometrów zmieniające się jak w kalejdoskopie biotopy i bajkowe krajobrazy - przybrzeżnych równin, dolin rzecznych, gór skalistych i stepowych prerii.
Kanada oferuję nam "syberyjską" dzikość w połączeniu z luksusem podróżowania. Parki narodowe i regionalne oferują mnogość szlaków, kładek i wież obserwacyjnych. Na turystów czekają wygodne motele, bary przekąskowe, a nawet... samoobsługowe pralnie. Jeśli interesuje cię poznanie tego kraju, to nawet jeśli nie jesteś specjalnie zaangażowanym przyrodnikiem-hobbystą, to warto wybrać się na właśnie naszą wyprawę, gdyż atrakcji turystycznych sensu stricte jest tam niewiele.
Przybywając do kraju o klimacie umiarkowanym nie oczekujemy zwykle np. takiej mnogości spektakularnych, barwnych gatunków jak w tropikach. A jednak można się zdziwić - np. zaliczenie 150-200 nowych gatunków ptaków podczas tej wycieczki nie będzie trudne. Fauna Nowego Świata jest generalnie bardziej różnorodna od europejskiej. Wśród ptasiego drobiazgu jest tu znacznie więcej np. drozdów, kowalików, strzyżyków, a przede wszystkim łuszczaków i lasówek, czyli amerykańskich odpowiedników pokrzewek. Ale nie tylko to przykuwa uwagę miłośnika natury.
Region do którego zapraszamy leży na tej samej szerokości geograficznej co Polska. Nowoczesna gospodarka zawitała tu ledwie przed 150 laty. I tym bardziej fascynujące jest odkrycie w podobnych warunkach klimatycznych diametralnie odmiennej szaty roślinnej. W wielu miejscach zachowały się fantastyczne lasy pierwotne, nawet niektóre parki miejskie wyglądają jak Puszcza Białowieska. Tyle że dominujące w nich daglezje, chojny, cyprysiki, klony - które z naszych parków i ogrodów znamy jedynie w formie młodziutkich drzewek, tu prezentują się jako kilkusetletnie olbrzymy.
Oto program optymalnej, dwuipółtygodniowej wycieczki, przygotowany w oparciu o szczegółowy rekonesans wykonany latem 2009. Zaplanowaliśmy go w czerwcu, kiedy przyroda jest w pełnym rozkwicie, sezon lęgowy ptaków wciąż trwa, intensywnie kwitną górskie i stepowe rośliny, a dni są najdłuższe. Pierwszy tydzień zorganizowany jest według zasady - niewielkie przejazdy i dużo czasu na obserwacje, potem długi rajd w Góry Skaliste, na koniec odpoczynek w najcieplejszym regionie Kanady. Każdy dzień będzie inny.
Dzień 1: Przejazd do Berlina i przelot bezpośrednio do Vancouver liniami Air Berlin. Po przylocie zakwaterowanie w okolicy delty rzeki Fraser, zaledwie kilkanaście kilometrów od lotniska. Pierwszym egzotycznym gatunkiem, jaki zobaczymy będzie najpewniej wrona alaskańska, której zasięg ograniczony jest do północno-zachodniego wybrzeża Ameryki.
Dzień 2: Rano zwiedzamy pobliski rezerwat Reifel Bird Sanctuary - kilka przybrzeżnych lagun, podzielonych groblami. Świetne miejsce do zapoznania się z awifauną wodną (m.in. świstun amerykański, szlamiec, brodziec piegowaty) i najpospolitszymi ptakami zaroślowymi (epoletniki, pipile). Gnieżdżą się tu także żurawie kanadyjskie. Po południu przeprawa promowa na wyspę Vancouver. Krótki rejs jest atrakcją samą w sobie - zarówno krajobrazową (prom przeciska się przez labirynt fiordów między skalistymi wyspami) jak też okazją do obserwacji morskich ptaków i waleni. W zatokach otaczających półwysep Sanish zobaczymy uwiecznianego na kanadyjskich jednodolarówkach - nura lodowca. Nocleg w Victorii. Dzień 3: Barwne i ukwiecone miasto Victoria, liczące tylko 80 tys. mieszkańców, jest stolicą stanu Kolumbia Brytyjska i jedyną na naszej trasie "turystyczną" miejscowością, w której zachowało się nieco zabytków architektury z czasów wiktoriańskich. Przedpołudnie spędzamy na zwiedzaniu, można się też fakultatywnie wybrać na rejs wielorybniczy. Wjeżdżamy na wzgórza, których osobliwością botanicznych są zarośla karłowatego dębu Quercus garrayana. Jest to biotop koliberka żarogłowego. Po południu ruszamy w głąb wyspy. W Goldstream Park po raz pierwszy zobaczymy przepych i majestat pacyficznej puszczy. W rezerwacie Cathedral Grove powędrujemy ścieżkami obok kilkudziesięciu gigantycznych daglezji. Nocleg w Port Alberni. Dzień 4: Port Alberni położony jest na końcu fiordu, wcinającego się na kilkadziesiąt kilometrów w głąb wyspy. Jej przedłużeniem jest bagnista zatoka, tam wybierzemy się na wczesnoranną wycieczkę z miejscowym ptasim przewodnikiem i spróbujemy oznaczyć kilkadziesiąt gatunków amerykańskich wróblaków - ziarnojadów i lasówek. W tym miejscu mamy też sporą szansę na spotkanie niedźwiedzia czarnego. Nad stawami efektownie poluje rybaczek popielaty - dwukrotnie większy od naszego zimorodka. Unikalna dla zachodniego wybrzeża jest modrosójka czarnogłowa - ptasi symbol Kolumbii Brytyjskiej. Dzień 5. i 6: Przemieszczamy się na zachodni brzeg wyspy, wystawiony ku otwartemu oceanowi. W tutejszych osiedlach żyją jeszcze potomkowie Indian. Kolejne dwa noclegi spędzimy w Tofino. Ta miejscowość, położona na końcu długiego półwyspu jest turystycznym centrum Parku Narodowego Pacific Rim. Ochroniono przed wyrębem unikalne namorzyny - lasy deszczowe klimatu umiarkowanego. Wiekowe, bardzo gęste drzewostany żywotnikowe, rozmywane są podczas sztormów przez fale oceanu, na szerokich piaszczystych plaż walają się setki potężnych pni. W miejscach, gdzie wybrzeże jest skaliste - pływy morskie tworzą w załomach skał naturalne akwaria - a w nich pełno rozgwiazd, ukwiałów, morskich glonów o fantazyjnych kształtach. Z portu w Tofino wybrać się można stateczkiem na obserwacje waleni (pływacz szary) i dwóch gatunków uchatek - kalifornijskich i grzywiastych. Przy okazji można pooglądać z bliska ptaki otwartego oceanu - jak np. mewy śniade i kilka pacyficznych gatunków alkowatych, wśród których wyróżniają się efektowne maskonury złotoczube. Bielik białogłowy - ptak, który jest w godle USA, gnieździ się tu w luźnych koloniach. Dzień 7: Powracamy na wschodnią stronę wyspy. Na wybrzeżach cieśniny Georgia obserwujemy jedne z największych na świecie wahania pływów morskich. Plaże pokrywa gruba warstwa muszli i glonów, na których żerują stadami ostrygojady czarne. Inne ptasie specjalności to - podobne do rybitw mewy kanadyjskie i pstrokate morskie kaczki - kamieniuszki. Tuziny kolejnych gatunków dostarczą lasy wydmowe i przybrzeżne słone bagna. Dzień 8: Opuszczamy pas wybrzeża i wjeżdżamy na płaskowyż w interiorze wyspy, do Parku Regionalnego Strathcona. Las na tych wysokościach zmienia oblicze - dominującym gatunkiem jest Cyprysik nutkajski. Krajobraz upiększają są torfowiska wysokie porośnięte mchami, ziołami i krzewinkami o tak różnorodnych barwach, że nazwano je rajskimi łąkami. Górskie jeziora są środowiskiem gągoła sierpca. Podczas 10-kilometrowej wędrówki po bardzo wygodnych ścieżkach i kładkach mamy kolejną szansa na spotkanie niedźwiedzia czarnego.
Dzień 9.-10: Opuszczamy wyspę Vancouver i uderzamy w głąb kontynentu. Po pokonaniu pasma gór kaskadowych środowisko zmienia się diametralnie! Jedziemy przez suche, preriowe tereny. W lasach dominuje sosna wydmowa. To północna część doliny Okanagan, regionu, którego atrakcje lepiej poznamy w drodze powrotnej. Przez te dwa dni musimy pokonać ponad 1000 km główną szosą transkanadyjską. Na obserwacje jest trochę mniej czasu, ale zatrzymamy się w wielu ciekawych ostojach. W rozlewiska rzeki Fraser spotkamy coraz to nowe gatunki fauny wodnej - np karolinki i czerniczki. W Parku Narodowym Wzgórz Revelstoke, które stanowią barierę dla chmur deszczowych nadciągających znad oceanu, znów spotkamy wilgotne lasy i największe w Kanadzie, pomnikowe żywotniki.
Zbliżamy się do kulminacji Gór Skalistych, ich szczyty pokryte są lodowcami, zbocza porastają jodły górskie i świerki Engelmanna bardzo smukłym, wrzecionowatym kształcie. Zatrzymujemy się pod potężnym wodospadem Takakkaw w Parku Narodowym Yoho. Potem Przełęczą Kopiącego Konia przedostajemy się na wschodnią stronę gór, do Stanu Alberta. Nocleg w kurorcie Lake Louise, centrum Parku Narodowego Banff.
Dzień 11: Dzisiaj przed wszystkim podziwiamy górskie krajobrazy. Wyruszamy na "drogę lodowcową" która na sporej wysokości wiedzie równolegle do głównego pasma trzytysięczników. Zatrzymujemy się przy jeziorach Hector, Bow i Peyko, do których spływają potężne lodowce a wapienna zawiesina zabarwia wodę na jasny, turkusowy kolor. Następnie podejmujemy wspinaczkę do położonego na wysokości 2400 m jeziora Helen Lake. Kilkukilomentrowy szlak jest stosunkowo łatwy a widoki z niego - fantastyczne. Górskie hale są siedliskiem świstaków kanadyjskich, szczekuszek i pręgowców. Spośród ptasiego drobiazgu warto wymienić pasówki białobrewe, spokrewnione z dziwonią góralki, ale przede wszystkim bardzo towarzyskie krukowate - szarą sójkę kanadyjską i orzechówkę popielatą, z zabawnym szydlastym dziobem. Borowiak kanadyjski - leśny kurak wielkości cietrzewia - jest niepłochliwym mieszkańcem lasów.
Dzień 12: Bardzo wczesnym rankiem wyruszamy na najdzikszy fragment naszej trasy. Początkowo jedziemy drogą leśną wzdłuż bagiennej doliny, w której potoki poprzecinane są dziesiątkami bobrowych tam. W spiętrzonych przez nie jeziorkach żeruje efektowny mały tracz - kapturnik, a także gągołek. Możemy się tu natknąć na kanadyjskiego łosia i jelenie wapiti. Później wjeżdżamy na przełęcz Highwood, najwyższego fragmentu gór w kanadzie, do którego prowadzi droga. Kolejne z dużych górskich ssaków jakie łatwo wypatrzyć w tym rejonie to wielkorogi muflon kanadyjski i kozioł śnieżny. Z ptaków - kolejną modrosójkę - czubatą.
Zjeżdżamy na wschodnią stronę gór, gdzie u ich podnóża czeka znów nas czeka diametralna zmiana krajobrazu. Oto prawdziwa kontynentalna preria z wszystkimi atrybutami kowbojskiego folkloru. W budkach lęgowych zawieszonych na słupkach ogrodzeń gnieżdżą się błękitniki. Bezodpływowych jeziorka są siedliskiem m.in. cyranka modroskrzydłej, cynamonki, kulika długodziobego i szablodzioba amerykańskiego.
Dzień 13: Na koniec pobytu w stanie Alberta pozostawiamy sobie osobliwą perełkę wśród górskich parków narodowych Kanady - położony na uboczu, przy samej granicy z USA Park Jezior Waterton. Masyw Gór Skalistych przylega tu bezpośrednio do preriowej równiny, bez pasma pogórzy, co - zważywszy różnokolorowe skały - czyni krajobraz wyjątkowo spektakularnym. Jest mnóstwo niepłochliwych dużych ssaków - mulaki i muflony wędrują poboczami dróg, a w rezerwacje stepowym zobaczymy stado bizonów. Brzegi jednego z jezior - Cameron Lake uchodzą za świetne miejsce do obserwacji niedźwiedzi grizzly.
Dzień 14-15: Powrót w kierunku zachodnim - przed nami kolejny tysiąckilometrowy rajd. Tym razem do Kolumbii Brytyjskiej wracamy przez przełęcz Crowsnest. Z atrakcji do zobaczenia po drodze - ślady ogromnego osuwiska które w 1903 r. zasypało miasto Frank, i świetnie urządzony rezerwat bagienny w dolinie rzeki Kootenay koło Creston. Po południu 14. dnia docieramy nad brzegi jeziora Ossoyoos - jednego z niewielu w Kanadzie, w którym woda jest... wystarczająco ciepła do kąpieli. Na dwa noclegi zatrzymujemy się w motelu prowadzonym przez polską rodzinę.
Dzień 16-17: Dolina Okanagan to miejsce wyjątkowe, mało który region - nie tylko w Kanadzie ale w całej Ameryce Pn może pochwalić się taką różnorodnością fauny i flory. To wyjątkowo suche i gorące miejsce, znaczne tereny porasta tzw. pustynia bylicowa (od dominującej bylicy trójzębowej) ze skorpionami i grzechotnikami. Od strony południowej wnikają tu kontynentalne gatunki ptaków - m.in. dzięcioł białogłowy, przedrzeźniacz smugowany i bardzo pospolity - przepiór kalifornijski z charakterystycznym czubem. W niżej położonych lasach dominuje sosna żółta - z długimi igłami i ogromnymi szyszkami, na nich żerują niewiele większe od kolibra kowaliki małe.
Dzień 18: Ostatnie 300 km i znów jesteśmy na wybrzeżu. W poszukiwaniu brakujących ptasich ciekawostek możemy się jeszcze atrzymać w parku leśnym Campbell Valley i nad zatoką Boundary Bay. Ostatni nocleg spądzemy w Vancouver i zwiedzamy nieliczne atrakcje turystyczne miasta - "starówkę" Gastwon, chińską dzielnicę, ale przede wszystkim Stanley Park, po Nowojorskim Central Parku najsłynniejszy park miejski Ameryki. Zadomowiły się w nim zawleczone ze wschodniego wybrzeża czarne wiewiórki. Nieopodal, na pionowej skale wystającej z morza, gnieżdżą się kormorany krasnolice.
Dzień 19: Przejazd na lotnisko, 20. dnia w godzinach popołudniowych jesteśmy z powrotem w Polsce.
Termin: 16.06. - 05.07. 2010
Cena: 13.500 zł
Przejazd z Warszawy lub Krakowa na lotnisko Tegel w Berlinie i lot powrotny do Vancouver
Transport minivanem
Przeprawy promowe
4 noclegi w schroniskach (pok. wieloosobowe)
15 noclegów w motelach (pokoje 2-osobowe, standard trzygwiazdkowy);
Wstępy do parków narodowych
Fachowe przewodnictwo przyrodnicze
Ubezpieczenie KL/NW.
Cena nie zawiera wyżywienia - w barach szybkiej obsługi, licznych etnicznych knajpkach i bufetach można się solidnie najeść za 25-30 dol. dziennie. Również wspomniane rejsy statkami wielorybniczymi są fakultatywne - w Victoria i Tofino szereg armatorów oferuje takie rejsy za 100-150 dol. od osoby. Łącznie na dodatkowe wydatki podczas całej wycieczki wystarczy równowartość 2000 - 2500 zł.
Formalności: Na wjazd do Kanady wystarczy sam paszport, ale musi być to paszport tzw. biometryczny, wydany po 28.08.2006r.